Udało się,chyba zdałam ten egzam.Nie będę się nad nim rozwodzić,wolę nie zapeszać.Poczekamy zobaczymy.
A tymczasem mój dzień dzisiejszy zaczął się...ekhm...
7.00...nie,nie klnę. Ale tylko dlatego,że nie mam siły ust otworzyć i wydaje mi się zupełnie bezsensu wydzierać się na własny budzik.
7.01 siedzę na łóżku i powoli..baaardzo powoli otwieram oczy.Nie wiem kto wymyślił test o 8 rano.Ktokolwiek to był zasługuje tylko na jedno.Nie,nie powiem tu tego, jeszcze jakieś osoby w wieku na cenzurowanym to czytać będą.
7.02 otwieram drzwi od pokoju i po omacku staram się dotrzeć do łazienki. Cisza.Dziwne,nawet bardzo. Budzik mojego współlokatora milczy.Ma jakieś 2 minuty spóźnienia w stosunku do mojego to i dzwoni zazwyczaj wtedy kiedy idę,a raczej wlokę się do łazienki.Zaraz...no tak.Przecież on nastawia na 8! Ostatnio stwierdził,że funkcja drzemki w komórkowym budziku jest szalenie przydatna.Zazwyczaj jak budzik mu o 8 zadzwoni to go przestawia...przestawia...przestawia...wstaje o 9.30 i jak zwykle klnie,że się spóźnił do pracy.Zazdroszczę mu trochę.Ma już święty spokój...prawie.
Ale wracając do mnie...
7.07 człapię do kuchni. Ooo kanapki z ramą crem bonjour
7.10 zasiadam przed kompem smarując kanapkę ramą.Najważniejsze to zachować spokój,wejść na serwis uczelni i modlić się by te zajęcia na 8 zostały jakimś cudem wykreślone z planu.
7.12 Bóg widocznie jeszcze ś
7.14*łbem w klawiaturę z kanapką w zębach*W co ja się mam niby ubrać? Szybki przegląd wczorajszego prania.Ooo wyschóło
7.15 włączam jakąś ostrą muzyczkę.Może sie obudzę. Nie mam czasu na kawę.Shit! Tak, moja kawka musi być z mlekiem i cukrem i dodatkowo ma nie być gorąca.Ciepła,ale zdatna do picia.Nienawidzę gorącej kawy czy herbaty.Tyle razy się już poparzyłam odkrywszy,że mam nieziemsko wrażliwe dziąsła i podniebienie,że szlag mnie trafia jak muszę na szybko pić wrzątek.
7.30 ogarnęłam się jakoś,ubrałam.Szukam słuchawek do komórki.Są!Cholera chyba miesiąc mi zajmie rozplątanie tego dziadostwa.A grr!
7.45 stoję na przystanku.I czekam...czekam....czekam...
8.05 aleje Marcinkowskiego.Pusto.Nawet straganów koło szkoły nie ma jeszcze i kolesia z ciężarówką z grillowanymi kurczakami.
8.10 "Przepraszam za spó..."dostałam test w łapkę i mnie przytkało.
8.30 -20 minut na 4 pytania w dodatku jedno z rysunkiem.Dooobrze. Stoję pod szkołą i rozglądam się.Na lewo Stary Browar,w którym w Coffee Heven na pewno czeka na mnie jakiś przytulny stolik i pyszna kawka.Na prawo przystanek w kierunku domu.Wybieram przystanek.Jadę się wyspać.O 13 i tak tu dziś wrócę. taaak.Idziemy z kilkoma znajomymi na obiad i piwo.A czemu nie.
10.22 A teraz siedzę tu i piszę tę notkę.Nie czuję się najlepiej.Chyba pójdę lulu....









--
Nothing is too small to know and nothing is too big to attempt - Reese Forbes
(\__/)
(+'.'+) This is Bunny. Copy and paste bunny into your
(")_(") signature to help him gain world domination
--
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur..."
"Whatever you will say in latine, will sound wise..."
--
--
I have absolutely no idea what I'm doing, but I am doing it brilliantly.
--
"Quidquid latine dictum sit, altum videtur..."
"Whatever you will say in latine, will sound wise..."
--
come check out my contest [link]
--
So Says the Bunny.
--
~*~ Living in the shadow ~*~
Previous Page1234Next Page